|
 Było, minęło. Tak można by powiedzieć. Nie do końca to jednak wystarczająca reminiscencja. Faktem jest, że pierwszy w Polsce turniej o mistrzostwo kraju w karach mazurowych został rozegrany i rozstrzygnięty. Stała się rzecz ze wszechmiar właściwa. Mazur stał się ponownie żywym elementem polskiej kultury tanecznej. Pomimo wszystko nikt z nas – inspiratorów i inicjatorów tej rywalizacji nie żył mrzonką o gwałtownym wzroście zainteresowania polskiego społeczeństwa mazurem. Choć informacje o mistrzostwach rozesłane zostały do ponad 360 adresatów (ludzi na co dzień zajmujących się taneczną częścią polskiego dziedzictwa narodowego) do turnieju zgłoszono jedynie cztery kara młodsze i sześć starszych. Nie należy się też specjalnie dziwić tej sytuacji.
Po pierwsze termin (sam początek lipca) nie specjalnie odpowiadał zespołom reprezentującym np. szkoły wyższe. Po drugie, aby wystąpić w takim turnieju należało „wyskrobać” nieco środków finansowych, chociażby na dojazd i opłatę wpisową (50 zł. od kara). Po trzecie, praktycznie żaden z zespołów pieśni i tańca w Polsce nie ma czasu na przygotowywanie takich fanaberii jak karo mazurowe w sytuacji amatorskiego stylu ich funkcjonowania i zdecydowanie poważniejszych prac nad własnym programem, w większości przygotowywanym na wojaże zagraniczne. Szkoda! A mogło być tak pięknie! Mimo to, nie tracimy nadziei na lepszy bilans uczestnictwa w następnych edycjach mistrzostw. Ale dosyć już tego płaczu. Powiedzmy kilka słów o przeszłych już mistrzostwach.
Organizacja Z przyjemnością należy zauważyć ich dobrą organizację. Siemiatycze, Krzysztof Szyszko a przede wszystkim Stowarzyszenie Wspierania Kultury Narodowej „Małe Podlasie” sprawili się na przysłowiową piątkę. Było sprawnie, komunikatywnie i co tu mówić bez specjalnych stresów. Uczestnicy chwalili sobie turniej. Będziemy teraz trzymać kciuki za następnych organizatorów.
Poziom pokazów Z pewnością zabrakło na turnieju wielokrotnych zwycięzców turniejów kar mazurowych mających swe miejsce na ogólnopolskich turniejach tańców polskich – kara z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Do bardzo ciekawych należy zaliczyć zwycięskie w kategorii starszej karo z Olsztyna reprezentujące ZPiT „Warmia”. Zarówno forma jak i realizacja sceny (prawdopodobnie w Resursie) mazura wodzonego przez wodzireja zachwyciła sędziów i widzów mistrzowskiego turnieju. Trzeba uznać i docenić zarówno umiejętności jak i odwagę choreografa zwycięskiego kara P. Mariusza Krupinskiego. Serdecznie gratulujemy. Mamy nadzieje na dalsze pomysły i ciekawe choreografie.
Równie piękną i dojrzałą artystycznie wersją kara mazurowego była propozycja P. Agnieszki Nagnajewicz i Zespołu „Kuźnia Artystyczna” z Warszawskiego Wilanowa. Piękny rysunek, szlachetne ruchy oraz gra aktorska były dominantą owej prezentacji. Z radością należy zauważyć zwyżkujące taneczne umiejętności techniczne uczestników. Składamy równie gorące gratulacje i życzenia dalszych sukcesów.
Trzecim zespołem prezentującym wysokie umiejętności techniczne było karo ZPiT „Zamojszczyzna”. Wyróżnikiem tej grupy z pewnością była muzyka specjalnie przygotowana do prezentacji kara mazurowego. Niekwestionowanym walorem zespołu były ciekawe i oryginalne rozwiązania rysunku scenicznego. Choreografią kara zajęła się P. Monika Hildebrand. Mamy nadzieję jeszcze wielokrotnie zobaczyć zamojskie karo na parkietach ogólnopolskich konkursów tanecznych. Gratulujemy również uzyskania trzeciego miejsca szczególnie w sytuacji debiutu tej formacji na mazurowym parkiecie.
Rywalizacja w młodszej kategorii wiekowej, mimo mniejszej obsady w turnieju, była równie interesująca co energiczna. Nie było wśród nich faworytów i outsiderów. Dzięki temu każda prezentacja mogła zostać ocenioną zarówno na pierwsze jak i na czwarte miejsce.
Zwyciężyło karo z Międzyszkolnego ZPiT „Krakowiak” z Krakowa. Harmonijny i subtelny rysunek, wysoka technika taneczna, piękny styl i urocza mimo swej specyficzności muzyka, przesądziły o bardzo wysokiej ocenie sędziowskiej. Na uwagę zasługuje również wyjątkowa dyscyplina sceniczna reprezentowana przez krakowskie karo. Wszystko to na szóstkę albo jak kto woli na tytuł mistrzowski. Gratulacje przekazujemy zespołowi i choreografce P. Marzenie Kaczmarczyk.
Zdobywcy drugiego miejsca w kategorii młodszej, reprezentanci ZPiT „Warmia” również zasłużyli na słowa uznania. Ich karo wyróżniało się bezpretensjonalną prostotą i łagodną stylistyką tańca. Na parkiecie królował umiar, skromność i uśmiech. Taniec tchnął spokojną radością i pewnością wykonawców. P. Mariuszowi Krupińskiemu i P. Agnieszce Krupińskiej, instruktorom grupy, przesyłamy tą drogą wyrazy radości z powodu tak udanej choreografii.
Triumfatorem rywalizacji o trzecie miejsce był ZPiT „Małe Podlasie”. Mimo początkowej wpadki tancerze i tancerki zaprezentowali się mocno i ogniście, w charakterze swoistym dla polskiego stylu mazura. W swoim drugim występie zarówno męska interpretacja jak i wyjątkowa dyscyplina sceniczna mogły oczarowywać widzów i sędziów. Na uwagę zasługuje również choreografia oddająca muzykę, jej rytm i melodię. Wszystko to jednak nie wystarczyło sędziom do wyższych not. Mimo wszystko karo mazurowe z Siemiatycz powinno swój występ zaliczyć do udanych. W dobrym stylu i z klasą reprezentowali swoje środowisko taneczne. Na koniec przekazujemy wyrazy uznania dla instruktora i choreografa zespołu P. Krzysztofa Szyszko. To była dobra „robota”!
Czwarte prezentowane karo przyjechało na turniej z Kościelca. Choreografią zajął się młody tancerz kościeleckiego zespołu Paweł Tomczyk. Trzeba przyznać, że niewielkie doświadczenie choreograficzne nie było zauważalne nawet dla wnikliwych obserwatorów. Układ tańca zgodny z kanonem budowania tej materii scenicznej charakteryzował się łagodną prostotą i smakiem. Z przyjemnością oglądaliśmy tę prezentację choć nie wszyscy wykonawcy reprezentowali podobne umiejętności taneczne. Ogólnie zespół z Kościelca zrobił dobre wrażenie a jego choreograf jest z pewnością zdolnym kandydatem na niezłego instruktora. Gratulacje.
PODSUMOWANIE? Wszyscy wierzymy w potrzebę organizowania takich imprez, ponieważ one wcielają taniec narodowy do współczesnych form partycypacji w kulturze. Stąpamy po drodze wytyczonej już przez muzyków. Dzisiaj, polskie zespoły muzyczne, opierające swą twórczość na ludowym materiale źródłowym cieszą się powodzeniem i szacunkiem również wśród zagranicznej publiczności. Otrzymują światowe nagrody muzyczne. Zyskują coraz większą rzeszę fanów Polsce. Moim i przypuszczam nie tylko moim, również przyjaciół działających w Komisji ds. Tańców Polskich Polskiej Sekcji CIOFF® marzeniem jest powszechny i autentyczny szacunek polskiego społeczeństwa dla tej części naszego niematerialnego dziedzictwa kulturalnego. Jeśli i Tobie na tym zależy drogi Czytelniku rozumiesz rozterkę żywą w moim sercu i mojej głowie. Ja sam chyba nigdy nie zaakceptuje niekończącej się litanii frazesów w ustach polityków i redaktorów z jednej strony podnoszących pod niebiosa wartości narodowej tradycji, z drugiej ignorując amatorski ruch tańca ludowego, edukację i wychowanie na nim oparte.
Nie zważając jednak na piętrzące się wokół trudności nasz ruch trwa. Trwając edukujemy, wychowujemy i zarażamy swoją miłością do tańca polskiego coraz to nowe środowiska. Jednak przede wszystkim, mamy wiarę i nadzieję zachowania piękna i cudu narodowej kultury tanecznej w Polsce dla przyszłości i następnych pokoleń. Zaprawdę piękne to i niezupełnie do uwierzenia, ale my: tancerze i choreografowie, dzisiaj dołożyliśmy swą cegiełkę do budowli już utworzonej i nieustannie kreowanej, do Polskiej Kultury Narodowej.
JW
|