Z ELBLĄGA DO MALBORKA PROSTA DROGA PROWADZI

Anetta Ciok zaczęła swą historię z tańcem od tańca współczesnego i towarzyskiego. Kręte ścieżki ludzkiej natury zaprowadziły ją do Zespołu Pieśni i Tańca "Młody Elbląg" gdzie pod opieką Małgorzaty Ewertowskiej stawiała swe pierwsze kroki oberkowe.

Nie wiem jak to było, ani czemu tak mocno zainteresowałam się tą formą tańca. Czułam się wspaniale. Ludzie, koncerty, próby, niebo, trawa nawet tramwaje były piękne i przyjazne. Jednak potrzeba zmian i nowych wyzwań tanecznych ciągnęła mnie mocniej niż myślałam.

Więcej …
waskastandardszerokamalastandardduza

Sprawozdanie z mistrzostw
Środa, 11 Sierpień 2010 22:06

Trzask prask Panie Dziejaszku i już koniec. Dopiero co się zaczęły a już zaczął się proces zapominania. I to o czym, o turnieju jaki odbywa się w Polsce jeden raz w roku. O turnieju o Mistrzostwo Polski. Aby jednak pozostał ślad w naszych annałach (nie tylko w dokumentacji) postanowiłem napisać krótkie sprawozdanko z dopiero co zakończonego święta tańca polskiego.
Olsztyńskie Mistrzostwa Polski wniosły do historii naszej dyscypliny kilka niezwykłych zdarzeń.

Nie będzie już przyznawanych tytułów Mistrza Polski w kategorii pierwszej, więc ten tegoroczny stał się ostatnim. Przy okazji, składam serdeczne gratulacje malutkiej parze z Dobczyc oraz jej instruktorowi Adrianowi Kulikowi za zwycięstwo w tej konkurencji. Nie znaczy to wszakże, że nasze najmłodsze pary zaprzestają rywalizacji w turniejach. Po prostu będą ich również obowiązywać przepisy i regulaminy właściwe dla wszystkich.

W czwartej kategorii widzowie stali się świadkami niezwykle ciekawej rywalizacji. Do ostatniej chwili decydowały się losy pierwszego miejsca. Aktorami tego wydarzenia były pary Karol Garczyński i Karolina Stańczak z „Warszawianki” oraz Konrad Grabowski i Aleksandra Nałęcz z „Kurpiów”. Ostatnie turnieje wskazywały na jednego możliwego zwycięzcę – parę z Warszawy. Zarówno technika jak i piękne (słowo piękne nie zostało użyte kurtuazyjnie) układy taneczne poddawały w wątpliwość możliwość skutecznego rywalizowania z tą parą. Życie jest jednak pełne niespodzianek. Nowa sukienka na zupełnie „nowej” Aleksandrze wreszcie pozwoliła ją zauważyć. Wokół niej pewnie i po mistrzowsku wywijał Konrad. Para z Ostrołęki rewelacyjnie zaprezentowała swój program indywidualny. Krakowiak i oberek mimo silnego nacisku drugiej w kolejności pary jeszcze sytuował Ostrołęczan na czele listy. Wszelkie wątpliwości rozwiane zostały w kujawiaku i mazurze. Mistrzami zostali tancerze z Warszawy. Przyznać jednak trzeba, że tak wygrywać i w takim stylu przegrać to i honor i chluba. Jeszcze raz składam gratulację zwycięzcom i zdobywcom tytułu wicemistrzowskiego.

Podobnie wiele działo się w kategorii V. Tym jednak razem o prymat rywalizowały dwie pary z jednego zespołu: z ZPiT UW „WARSZAWIANKA”. Właściwie wszystkie układy taneczne zasługiwały na sędziowskie jedynki. O zwycięstwie zdecydowało (moim zdaniem) jedynie odczucie piękna różnie (nie znaczy tendencyjnie czy nieobiektywnie) interpretowane przez sędziów. Zwyciężyła para Maciej Jankowski i Karolina Przyborowska. Wicemistrzami zostali Wojciech Chylewski i Katarzyna Golba. Gorąco i szczerze gratuluję Wam wspaniałych wyników. W ramach rywalizacji par kategorii V należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną parę. Jarosław Burdziuk i Żaneta Podobińska reprezentujący ZPiT „Malbork” od dłuższego już czasu „dobijali” się do czołówki polskich par kategorii V. Ostatnie turnieje z udziałem tej pary pokazały ich duże umiejętności i wysoką klasę prezentacji. Trzecia lokata i brązowy medal mistrzostw budzą szacunek i świadczą o dużym potencjale tej niezwykle sympatycznej pary.

W drugiej kategorii zwycięstwo pary z Krakowa nie było niespodzianką. Choć poziom był wyrównany krakowska para zaprezentowała się zarówno elegancko jak i pewnie na parkiecie. Wszystkich nas cieszą coraz lepsze wyniki par krakowskich. Z radością zatem gratulujemy i zwycięzcom i ich instruktorce Marzenie Kaczmarczyk.

Kilka słów o kategorii VI. Klasą dla siebie była para z Rzeszowa: Kamil Dołhan i Jadwiga Madej. Na parkiecie zachwycili nas techniką i choreografią. Po prostu sztuką taneczną. Szkoda, że nie rywalizują w kategorii V. Na pewno byliby ogromną konkurencją dla najlepszych. Ściskam Wasze ręce i rękę Romualda Kalinowskiego (instruktora mistrzowskiej pary).

Kategoria VII zwykle kumuluje wokół siebie wiele emocji. I tym razem bez nich się nie obyło. Rywalizacja o pierwsze miejsce odbyła się między parami z zespołu „KUŹNIA ARTYSTYCZNA”. Wiele można by mówić o uroku i radości jaką dają nam występy tych par, zwrócę jednak uwagę na wydawać by się mogło sprawę drugoplanową – kostiumy. Świadomie używam słowa kostium bowiem ubiór pary Państwa Radziwiłłów z pewnością zasługuje na to miano. Gdybym mógł ująć to co widziałem jednym słowem powiedziałbym – sensacja. Nowość jaka została nam zaoferowana posiada nie tylko klasę i formę godną naśladowania, posiada piękno, elegancję i nostalgię zawartą w tradycji. BRAWO, brawo i jeszcze raz brawo. Oprócz tego, składam gratulacje za wspaniałą pracę i cudowne prezentacje dla Agnieszki Nagnajewicz autorki zwycięskich prezentacji.

W trzeciej kategorii rzadko można przewidzieć zwycięzcę. Jest to kategoria wymagająca i wyrównana. Tym razem wygrać także nie było łatwo. Mistrzami Polski została para z Puław Gabriel Raj i Aleksandra Łukanowska pracująca pod batutą pani Anny Rolskiej. Przy okazji chciałbym podzielić się z Wami odczuciem, które mnie ujęło a i łza zaszkliła się w oku przecież doświadczonego uczestnika turniejowych zmagań. W czasie wręczania medali parom z kategorii trzeciej, za sceną, schowana w płachtach horyzontu stała mała zapłakana dziewczynka. Łzy świecącymi groszkami zsuwały się z oczu i policzków spadając na dłonie i skrzyżowane na piersiach ramiona. Nie trzeba było pytać o powód. Pani Ania (Rolska) po prostu płakała ze szczęścia. To cud i szczęście, że jesteście takimi instruktorami aby wspólnie z podopiecznymi przeżywać chwile i te dobre i te gorsze. Że jest w Was tyle uczuć którymi darzycie swoich uczniów. Czy mali tancerze i tancerki zauważają w Waszych oczach łzy szczęścia towarzyszące ich zwycięstwom. Ja to widzę. Widziałem także, jak ukradkiem ocierając oczy z trudem przełykając ślinę Adrian Kulik ratował swoją ”męską reputację” w trakcie przyjmowanych gratulacji od koleżanek i kolegów instruktorów. Widziałem kilka lat temu, jak Jan Łosakiewicz po prezentacji kara mazurowego swojego zespołu płakał ze szczęścia siedząc samotnie w sędziowskim pokoju. Drodzy instruktorzy i wychowawcy! Choć słowa te powinny być wypowiedziane przez rodziców Waszych podopiecznych a nie jednego z Was wypowiem je ponieważ w jakimś stopniu czuję się odpowiedzialny za nasz ruch i polskie tańce:
Dziękuję Wam za dobre, pełne uczuć i zrozumienia wychowywanie dzieci i młodzieży. Za waszą mądrość i nie opuszczanie rąk w trudnych chwilach. Za opiekę, za młodzież tańczącą tańce polskie, za ich i Wasz przyjazny stosunek do siebie i rywalizacji. Za niewysłowioną radość, którą daje mi widzenie Was i uczestnictwo z Wami w dziele wspólnie tworzonym.
Jarosław wojciechowski.
I to już koniec (sprawozdania).