| Coś jeszcze o Siemiatyczach |
![]() Od zawsze oczkiem w naszych głowach (oczywiście głowach związanych z turniejami tańców polskich), byli widzowie. A najbardziej, ich brak. Co ambitniejsi organizatorzy imali się różnych sposobów na ich przyciągnięcie. W większości przypadków z miernym skutkiem. Nie pomogło centrum miasta, nie pomogła też reklama. Ciekawym sposobem okazało się zaproszenie uczniów szkoły, w której odbywał się turniej. Spora liczba widzów nie wynikała jednak z zainteresowania tańcami polskimi, a przede wszystkim ze sprawnej organizacji pracy w szkole. Inną inicjatywą okazał się - początkowo sceptycznie potraktowany - pomysł wakacyjnego turnieju. Atutem stał się amfiteatr usytuowany w centrum starego miasta. Na widowni zasiadło kilka tysięcy zainteresowanych tańcem polskim widzów. Jednym słowem - sukces. Tylko, że nie wszystkie turnieje odbywają się w miesiącach letnich i w centralnych punktach miasta. Szukamy zatem dalej skutecznych (nie wszyscy) sposobów na zapełnienie widowni na naszych turniejach. W czerwcu - jak wiemy, prawie od zawsze odbywa się turniej "O Podlaską Szyszkę" w Siemiatyczach. Tym razem, licznie przybyłych uczestników zaskoczył pomysł zorganizowania turnieju w parkowej przestrzeni dawnej oranżerii. Trzeba przyznać, że tylko niezwykła determinacja dyrektora turnieju Krzysztofa Szyszko pozwoliła na przetrzymanie kaprysów pogody, kilkakrotnej fali przelotnych deszczy. Popołudnie okazało się ciepłe i słoneczne. Turniej zakończył się szczęśliwie w urokliwej atmosferze pełnej przyrody i przede wszystkim pełnej widzów. BRAWO. Brawo Panie Krzysztofie za urzekający wieczór i autentyczną promocje tańców polskich.
I jeszcze jedno. W Siemiatyczach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzało karo przygotowane przez rodziców i przyjaciół Zespołu Pieśni i Tańca "Małe Podlasie". Dodatkowym smaczkiem owej prezentacji było nie tylko przygotowanie choreograficzne, ale i uczestnictwo w tańcu głównego choreografa Siemiatycz - Krzysztofa Szyszko. Chciałoby się, żeby takie grupy powstawały wszędzie tam, gdzie tańczą tańce polskie. Po prostu - tam gdzie my tam i mazur. Nieprawda ?
|
;






